Dalie na bylinowej rabacie Dalie to wdzięczne i długo kwitnące kwiaty, które w polskim klimacie nie zimują w gruncie. I to jedyna wada, że jest z nimi trochę roboty. Swoją urodą, wdziękiem oraz spektakularnym kwitnieniem trwającym od lata aż do przymrozków, odwdzięczają się z nadwyżką i wynagradzają nam ten trud.

W tym roku miałam wielki urodzaj dalii. I chociaż krzewów nie było zbyt wiele (nieco ponad 40), to jednak zakwitły w wielkiej masie i w doskonałym zestawieniu. Pomarańczowe z fioletowymi, białe z różowymi.

Było też sporo z serii "Bishop of .." o ciemnych liściach i kwiatach czerwonych, różowych, białych lub pomarańczowych. Czarne dalie nie dopisały zupełnie, gdyż widocznie mi nie przezimowały.

Dalie na wiele sezonów

Dalie mam od dwóch lat. Najpierw kupiłam karpy dalii w maju. Posadziłam w pierwszym roku do doniczek i w doniczkach pozostały do jesieni, gdyż nie miałam ich za bardzo gdzie posadzić. Kwitły słabo, bo są żarłoczne, a w doniczkach miały ciasno. Jesienią (w listopadzie) przycięłam łodygi, wyjęłam dalie z doniczek i ustawiłam w płaskich skrzyneczkach w chłodnym garażu, przesypując torfem.



Na przedwiośniu było zbyt ciepło i dalie zaczęły rosnąć. W ciemności nie powinny rosnąć. Przyrosty były wydłużone i z braku światła...prawie białe. Nie przejmowałam się tym jednak i czekałam do maja. W kwietniu młode, "wybiegnięte" łodygi przycięłam i po 1 maja wywiozłam do namiotu foliowego, aby miały słońce i wreszcie zaczęły rosnąć prawidłowo. Wsadziłam w kompost do czarnych doniczek.



Boją się przymrozków, czy nie?

Jednak maj tego roku nie był zbyt szczęśliwy, pewnej nocy przyszedł przymrozek, było minus 6. Zmroził młode siewki pomidorów, ale dalie ocalił. Nic im się na szczęście nie stało.

Po 15 maja wysadziłam dalie do gruntu, podsypując w dołki sporo kompostu. Wymagają dużo jedzonka na start. A potem nawożenia. Na starcie wymagają sporo azotu, potem zaś potasu i fosforu. Dobry będzie Florovit w płynie do roślin kwitnących.


Nieprzerwane kwitnienie

Krzewy wyrosły wielkie, choć nieco sceptyczni obserwatorzy mojej daliowej uprawy nie dawali im zbytnio szans. Ale dalie nie zawiodły. Zakwitły latem i pokazały swoje kolory. Najbardziej spodobały mi się pomarańczowe w zestawieniu z ciemnym fioletem.

Dalie gdy kwitną, trzeba czyścić, gdy tylko widzimy, że kwiat przekwita. Wycinamy kwiat oraz jego łodygę do pierwszego liścia, czy rozgałęzienia poniżej. Wtedy zmuszamy je do wytwarzania nowych kwiatów. Ścinałam je także bez oporów do bukietów.


Ważne jest także podpieranie ciężkich pędów. Zastosowałam mocne brzozowe gałązki. Wokół każdej rośliny utworzyłam "płotek". Wysokie odmiany dodatkowo owiązałam niewidocznym sznurkiem. Bardzo to pomogło podczas silnych wichur, jakie nawiedziły Polskę latem. Połamało nam ambrowce, ale dalie przetrwały bez szwanku.

Pomimo deszczowego lata, dalie szalały i kwitły nieprzerwanie. Coraz bardziej i bardziej... Zachwycające kwiaty, czyż nie?


Dalie w pojemnikach

Kwitnące dalie można już mieć od maja. Karłowe odmiany można kupić wraz z innymi kwiatami sezonowymi. W tym roku dalie posadzone w pojemnikach, połączyłam z petuniami "Million Bells" oraz karczochami. Nie zaskoczył nikogo także duet z burakiem liściowym. Dodałam niebieskie lobelie, naparstnice oraz żółtą, zwisającą tojeść.

Ustawiłam obok buka i nowozelandzkich lnów. (Phormium). Stosowałam też kordyliny, kosmosy, begonie i kolorowe koleusy. Bajeczne wprost kolory. Zatęskniłam za nimi.



Jesienne wykopki

W listopadzie prawie nie było po daliach widać, że jesień już dawno przyszła. Jednak nieubłaganie przymrozki były za pasem, więc zabrałam się za wykopywanie. Do tego celu służą mi szerokozębne widły (tzw. amerykańskie).

Aby nie przeciąć, ani nie uszkodzić dalii, ucinam łodygi na około 12 cm, ostrożnie wykopuję karpy, otrzepuję nieco z ziemi i zawożę je do namiotu, odwracając do góry nogami, aby w pustych doniczkach obeschły. Z uciętych kwiatów robię bukiety. Jest ich taka ilość, że aż można doznać zawrotu głowy.



Gdy karpy obeschną z ziemi, powtórzy się całoroczny rytuał. Dalie przesypane torfem znowu pójdą na zimowanie do garażu, a wiosną będę z nich robić sadzonki lub dzielić karpy. Zaznaczyłam bowiem najciekawsze kolory. Podzielę się nimi z przyjaciółmi, zamówienia już zostały złożone.

Fot. Danuta Młoźniak - Gardenarium

Słowa kluczowe: rośliny, poradnik
21 komentarzy:
sylwia_slomczewska 11:30, 14 lis 2017

Prześliczne dalie masz Danusiu:) Ja moje już zniosłam do piwnicy w skrzynkach, co roku sadzę po obwodzie warzywnika, przy płotku bo potem mają na nim podparcie. Jesienią dostają w doły po wykopaniu kompost, wiosną sadzę w te same miejsca. Już potem nie nawożę wcale. Nie mam czasu na usuwanie przekwitłych kwiatów, więc się osypują, ale kwitną stale takimi ilościami, że prawie tego nie widać;) Ten rok był dla nich wprost idealny. Wysadzam zawsze w majowe święto i z ziemi wychodzą po Zimnej Zośce. Dla mnie mają jedną wadę nie pachną, a może są takie odmiany co jednak mają pachnące kwiaty?

Kindzia 12:04, 14 lis 2017

Jakieś nieznane miejsce U Ciebie Danusiu...

Uwielbiam dalie, mimo, że jest z nimi robota. W tym roku ostatecznie pozbyłam się tych pojedynczych, z żalem wprawdzie (bo na nich siada najwięcej motyli i bzyczków), ale przekwitają tak szybko, że nie nadążałam ich ogławiać. Preferuję te wysokie, chociaż trzeba je podpierać, ale efekt kwitnienia oraz jego długość są spektakularne. Różnie przechowywałam, jednak najlepiej u mnie sprawdza się piasek. Rosną u mnie co roku w tym piasku, za ciepłe miejsce mają, ale z braku laku...potem, przed wsadzeniem do gruntu, obcinam te rachityczne łodygi i kwitną potem bardzo obficie. U mnie dostają w dołek obornik granulowany.

sylwia_slomczewska 15:47, 14 lis 2017

Ja nie wsadzam ani w torf, ani piasek . Po wykopaniu z grubsza obieram z ziemi, tydzień przesuszam je na boisku i potem na całą zimę do nieogrzewanej piwnicy. Wiele lat tak robię do tej pory straciłam dwie sztuki tylko;)

sylwia_slomczewska 15:49, 14 lis 2017

Plus jest taki , że do maja nie wypuszczają, żadnych łodyg, czasem króciutkie oczka tylko. Po wsadzenie w ziemię startują po ok 2 tygodniach:)

Mirka 15:51, 14 lis 2017

Przechowuje od kilku lat tak jak Sylwia. Strat nie miałam.

Danuta Młoźniak 16:04, 14 lis 2017

O, jakie fajne rady. Właśnie się zastanawiam, czym w tym roku obsypać i chyba zrobię, że niczym. Przemawia do mnie argument, że do wiosny niczego nie wypuszczają, oprócz oczek. To mi pasuje, bo garaż jednak być może troszkę za ciepły jest.

kasia K. 19:57, 14 lis 2017

Zdjęcia zachwycające! Ja zawsze boje sie tego przechowywania bo w piwnicy mam spora wilgoć a inne pomieszczenie są za ciepłe... Ale jak patrzę na te dalie (i u Sylwii) to normalnie przewraca mi się w żołądku ;)

sylwia_slomczewska 20:07, 14 lis 2017

U mnie w piwnicy jak jarzyna i ziemniaczki już zniesione też wilgoć, po oknach się woda leje , bo parują , ale dzięki temu i dalie i jarzynki nie przesychają na wiór do wiosny;)

kasia K. 20:33, 14 lis 2017

Mówisz Sylwciu? - no to spróbuje i tak sie napaliłam ;)

sylwia_slomczewska 20:38, 14 lis 2017

Dalie warto mieć nawet gdyby trzeba było je traktować jako jednoroczne;)

Anabell 21:29, 14 lis 2017

Dalie sadzę od kilkunastu lat, różnej wysokości. Wykopane karpy, lekko otrzepuję, wystawiam do przeschnięcia.

Znoszę w skrzynkach ażurowych plastykowych do piwnicy temp. 5 - 8 st. Dużych bulw niczym nie przysypuję, małe bulwy niskich odmian układam w skrzyneczki balkonowe i przysypuję suchym torfem. Mam 50 odmian dalii, ilościowo o wiele więcej, odmiany dalii pomponowych nazywanych zegarowymi chciałabym jeszcze powiększyć.

Wiosną po mrozach, wynoszę do nieogrzewanej szklarenki. Duże karpy dzielę, sadzę do donic ziemia + kompost. Nocą donice okrywam. Po ok. dwóch tygodniach wypuszczają odrosty, cyklicznie je uszczykuję za pierwszym czy drugim międzywęźlem do połowy maja. W tym okresie zasilam mieszanką ze zwiększoną dawką azotu.

W miejsce sadzenia dalii rozkładam grubo kompostu, następnie lekko przekopuję. Kreda też dodana. Po posadzeniu dalii rozsypuję wkoło karpy granulowany siarczan potasu i superfosfat potrójny, po jednej garści na ok. 1,5 m kwadratowego, zagrabiam nawóz z ziemią. Najczęściej nie mam więcej czasu na dodatkowe nawożenie, choć przydałoby się w lipcu.

Czytałam, że żadna inna roślina nie występuje w tylu odmianach, przeróżnych barwach, wielkościach kwiatu i wysokościach rośliny jak dalie.

Kasiek 22:30, 14 lis 2017

Zachwycające kolory i połączenia, piękne zdjęcia. Dziękuję Danusiu za kolejny świetny artykuł:)

Danuta Młoźniak 23:01, 14 lis 2017

Jeśli dodacie do dołka dużo kompostu, np. dwa szpadle jak u mnie, to wystarczy. Nic innego nie dawałam potem i kwitły obłędnie.

mira 23:52, 14 lis 2017

Ja też mam od 2 lat dalie w większej ilości niż 1. Bo dalie uwielbiam i choć jedną zawsze miałam. Dopiero jak znalazło się takie "warzywne" miejsce zrobiłam sobie szpaler.Nie umiałam skomponować dalii na rabacie bylinowej - faktura liści nie pasuje do wszystkich bylin.

Teraz mam 15 sztuk i planuję więcej - tyle ile pomieści garaż. W ub roku wreszcie przezimowały. Ja zawijam je w gazety i układam w skrzyneczce przy drzwiach, gdzie jest najchłodniej.

Widziałam na filmikach, że myją dalie przed suszeniem. Jest inna szkoła, żeby zostawić z ziemią, to nie wyschną za bardzo.

Ja dawałam obornik granulowany do dołka i podlewałam herbatką końską. Dalie z ub. roku były wielkie i urodziwe, choć ten rok u mnie nie był tak dobry jak ubiegły. Natomiast te nowe tegoroczne kwitły później i nie tak obficie, za to porosły ładne karpy.

Niestety z tegorocznych zakupów w necie tylko 10% to były takie, jak wybierałam - reszta pomyłki - urocze były, ale sytuacja wkurzająca.

Danusia zdjęcia miód, uwielbiam oglądać.Fajnie, że masz miejsce na takie działania.

Danuta Młoźniak 07:29, 15 lis 2017

Witek jedną też umył i miał pomysł, aby z wszystkimi tak zrobić, ale ja jestem przeciwna tej metodzie. Kilka sztuk tak umyjemy. Lepiej chyba jednak żeby trochę ziemi na bulwach było.

Moim zdaniem wszystkie metody są dobre, każdy ma jakieś sprawdzone sposoby, ważne aby je dostosować do własnych posiadanych warunków zimowania.

Pomyłki są. Ja część zamawiałam z niemieckiej stronki, ale nie pamiętam czy dalie się zgadzały. Z polskiej jednej tylko zamawiałam i jak zwykle nic nie zapisywałam, choć obiecałam sobie, że zapiszę.

Ponieważ zabrakło czarnych np. 'Chat Noir" i 'Karma Choc' - a na pewno zamawiałam, a z kolei za dużo mam 'Thomas Edison' - podejrzewam, że też były pomyłki. To zmora sklepów, celowe pomyłki.

sylwia_slomczewska 10:21, 15 lis 2017

Czasem celowe, a czasem nie mają już tego co zamówiliśmy i upychają tym co im zostaje.

mira 08:28, 16 lis 2017

To straszne co piszecie o tym mieszaniu. Słyszałam o podobnych działaniach przy tulipanach.

Przypomniało mi się po co myli bulwy dali. Chodzi o to że jak dokladnie wyplucze się ziemię to widać czy nie sa uszkodzone,podgryzione czy podgnite W ten sposób eliminuje się ewentualne zagniwanie czy pleśń calej karpy. To raczej robią producenci. Ja zostawiam z ziemią a w styczniu zrobię przegląd.

Danuta Młoźniak 21:20, 16 lis 2017

Mam w takim razie ostatni dzwonek, wypłukiwać ziemię z karp, czy nie?

Anabell 21:44, 16 lis 2017

Danusiu! dobrze wiesz, że lepiej nie. Duży wpływ ma ciepły garaż, wypłukane karpy narażone bardziej na mocne wysuszenie.

Ja w tym roku sprawdzę, wyniosę jeszcze kilka karp których mam więcej i wypłuczę, ważne też jest bo znoszenie karp do piwnicy z ziemią jest o wiele cięższe.

mira 22:30, 16 lis 2017

Ja myślę że jak macie dużo dalii to można by kilka umyć dużych karp gdzie tej ziemi zostało dużo. U Was to może być jeszcze inaczej jak macie piaskową ziemię - ja mam tak te ziemniaczki gliną oblepione że nic nie widzę co się dzieje. Tylko pewnie po umyciu trzeba wysuszyć i zasypać jakąś suchą ziemią żeby nie wyschły. Mi się wydaje że w amatorskiej uprawie to po prostu trzeba schować. Choć może jedną umyję dla eksperymentu. Przecież eksperymenty to cała ta zabawa właśnie :D

Urszulka 10:04, 17 lis 2017

Danusiu, dziękuję za ten artykuł. Dalie pamiętam z ogródka ŚP. Babci, potem chyba trochę wyszły z mody.

Kilka lat temu natknęłam się na paczuszki z karpami w jednym ze znanych:) sklepów, skusiłam się chociaż wiedziałam że nie bardzo mam gdzie posadzić. Pomyślałam że wsadzę w doniczki. HeHe. Czytając artykuł pomyślałam, że Danusia chyba była też u mnie:):) i widziała te rosnące w doniczkach dalie,:) oczywiście było im tam za ciasno i kwitły słabiutko, w dodatku zaczynały dopiero we wrześniu tuż przed przymrozkami.

Wiosną tego roku stwierdziłam że to nie ma sensu, trzeba przygotować rabatę albo karpami zasilić kompost, i to było chyba to. Roślinki dostały oborniczka w korzonki i rozrosły się jak wściekłe, kwitły też tak, że od sierpnia do końca października miałam kwiaty do wazonu.

Przechowywaniem jakoś się nie przejmowałam, mam piwnicę i dotąd wszystko było ok, nadmiar ziemi z karp zawsze otrząsałam i tyle.

W tym roku też tak zrobiłam, ale dużo ziemi zostało na karpach bo cały październik lały deszcze i ziemia jest bardzo mokra. I tak się zastanawiam, czy zostawić jak jest czy pójść i pootrząsać je trochę :) z tej ziemi. A może tylko na razie przeglądy będę robić:) ;)