Wyszukiwanie dla 'roż'

Wollerton Old Hall Garden jest tym ogrodem, w którym mogłabym zamieszkać. Kiedykolwiek o nim pomyślę, albo rozmawiam, uśmiech pojawia się natychmiast. Ogród zrobił na mnie niezapomniane wrażenie kiedy go po pierwszy raz zobaczyłam i trwa to do dziś.

Najchętniej przeniosłabym jego cząstkę do siebie, lecz z powodu powierzchni - nie dam rady. Ale dumna jestem, że w pewien sposób niektóre fragmenty mojego osobistego zakątka, są nieco podobne, chociażby poprzez użycie takiej ilości powtarzalnych elementów, jakimi są bukszpanowe kule. No i zamiłowanie do zakątków z ławkami.

Co mnie w nim tak urzekło? Otóż przede wszystkim jego podział. Taki plan ogrodu wydaje się bardzo ciekawy, różne ogrodowe pokoje pokazują na każdym kroku jakąś niespodziankę, kolejny widok, kolejną kompozycję, wyeksponowane cudne drzewo, ciekawe, niespotykane rośliny, wgłębniki i zakątki, często z ławkami, altanami lub wodą.

Storczyki z rodzaju Cymbidium są jednymi z najpiękniejszych i najbardziej wytrzymałych. Spotykałam je w Anglii nawet w ogrodach pod chmurką i kiedyś spróbowałam także uprawy w domu, a potem w ogrodzie. Były one do niedawna tylko klasycznymi kwiatami ciętymi w kwiaciarniach i kiedyś sprzedawano je licząc za jeden kwiat na gałązce.

W naturze storczyki Cymbidium występują w Chinach, Japonii, Australii i Himalajach, gdzie mają wilgotne, ale chłodne lata. Posiadają długie, mieczowate liście wyrastające z pseudobulw. Grube, woskowate kwiaty po kilkanaście sztuk w kłosie spotykamy w różnych kolorach, od kremowego, poprzez różowe, brązowe i zielone, a nawet fioletowe.

Obecnie możemy je bez problemu kupić w doniczkach zarówno jako standardowe kwiaty oraz miniaturki. Najbardziej znane gatunki to Cymbidium erythrostylum, C. tracyanum, C. tigrinum. Hodowcy zaś pracują nad nowymi mieszańcami.

Kontynuując temat uroczych detali w angielskich ogrodach należy również wspomnieć o małych szklarenkach i kloszach, które także tworzą charakterystyczny styl tradycyjnego ogrodu z dawnych epok. Te klosze cieszą się dużą popularnością i podobnie jak terakotowe dzwony, są bardzo poszukiwane i ustawiane w ogrodach nie tylko jako ozdoby.

Są również wysoce funkcjonalne, bo wiosną zapewniają młodym roślinom ochronę przed przymrozkami i chłodnymi podmuchami wiatru. Jestem ich wierną fanką i także posiadam kilka sztuk. Nie są to klosze oryginalne, a jedynie ich wierne repliki. Tegorocznej wiosny przykryłam nimi krokusy i dzięki temu zakwitły dużo wcześniej.

Widziałam je w wielu ogrodach Anglii, ale nigdzie w Polsce. Ale teraz mam je w swoim ogrodzie. Mowa tu o tzw. Rhubarb Forcers czyli wysokich, terakotowych, wypalanych z gliny dzwonach (kloszach), w kształcie odwróconej doniczki, z pokrywką u góry.

Służą w niektórych ogrodach jako ozdoba, gdzie pozostawiane są na zewnątrz przez cały rok, ale bardziej jednak są ciągle czynnie wykorzystywane jako swego rodzaju cieplarnie do przykrywania młodego rabarbaru, który poprzez brak światła wypuszcza delikatne, różowe, mniej kwaśne, jadalne ogonki liściowe. Podobno nie wymaga ściągania z nich skórki, która normalnie jest łykowata i niejadalna. Kloszy używa się także do bielenia modraka (Crambe maritima), którego młode liście gotuje się jak szparagi i do spowolnienia wzrostu sałaty.

Biddulph Grange Garden, zaprojektowany przez Jamesa Batemana w XIX wieku, z pomocą jego przyjaciela - malarza Edwarda Williama Cooke, leży w hrabstwie Staffordshire i jest pod opieką National Trust. Dzięki temu podupadły ogród uratowano i doprowadzono do świetności. Ogród ma około 6 hektarów powierzchni.

Najlepszą porą do jego zwiedzania jest maj i właśnie wtedy tam byliśmy. Wiekowy dom wydaje się nieco ponury, ale po wejściu na taras widokowy - aż dech zapiera. Taki wspaniały widok stamtąd się ukazuje. Feeria barw w ogromnej ilości może naprawdę przytłoczyć i ...zachwycić.

Ogród jest dość niezwykły, to ucieczka w inny świat, bo utworzono tam różne części w odmiennych stylach, z wykorzystaniem ogromnego, malowniczego stawu, różnych schodów, murków, ogrodów skalnych, osi widokowych i całkiem nieregularnych skupisk roślin oraz kolekcji gatunkowych.

Hatfield House odwiedziliśmy jako pierwszy następnego dnia po majowej wizycie na wystawie Chelsea Flower Show. Z przejęciem przekraczaliśmy jego bramę, bo wyjątkowe mieliśmy towarzystwo - ogrodników z Ogrodowiska.

Trema, czy się spodoba no i wypieki na twarzy, bo po wejściu na dziedziniec, gdzie znajdowały się sklepy, od razu zobaczyliśmy przepięknie poprowadzone, obsypane masowo kwieciem glicynie, kandelabrowe, płaskie grusze, cudowne stare konewki i piękne bukszpanowe kule w czarnych, żeliwnych donicach.

Zanim weszliśmy do właściwego ogrodu, już z wielkim zainteresowaniem poszperaliśmy w ogrodowych sklepikach, wypatrując atrakcyjnych zdobyczy. A trzeba przyznać, że ten dziedziniec prezentował się wyjątkowo okazale.

Moda na iglaki przyszła od zachodnich sąsiadów i dobrze pamiętam czasy, kiedy się one pojawiły w ogrodniczych sklepach. Kupowało się bez opamiętania i sadziło bez ładu i składu, zapominając zupełnie, że kiedyś się rozrosną i zagęszczą. A gdy to już się stało, rośliny się ogołociły z powodu braku światła, albo znacząco zbrzydły.

Czy takie okazy po wielu latach da się jeszcze uratować? Otóż tak. Może z tego nawet wyjść dzieło z pogranicza ogrodnictwa i sztuki. Nie będzie to "bonsai" najwyższych lotów, ale z pewnością po latach da się ładnie uformować i będzie idealną ozdobą wyżwirowanego placyku, frontowego ogródka lub gwiazdą na rabacie. Musimy po prostu wybrać co z tej gęstwiny zostaje, a wszystko co jest brzydkiego pod nim, usunąć. Taką formę roślinną nazywamy niwaki (drzewo-ogród).

Drzewa iglaste są jedną z najstarszych grup roślin. Skamieniałości iglaste zostały znalezione w skałach i ich wiek oceniono na około 300 milionów lat.

Iglaki to największe, najwyższe oraz najstarsze z tego, co żyje na świecie. Dotychczas uważano, że najstarszym drzewem jest sosna o nazwie Pinus longaeva, która rośnie w Białych Górach w Kalifornii od 5.000 lat, jednak ostatnio National Geographic ogłosił zmianę.

Najstarsze są świerki w Szwecji, choć niepozorne bo mają tylko cztery metry wysokości, to ich wiek szacuje się na 5000-6000 lat, zaś wiek ich korzeni na 9550 lat.

Drzewa i krzewy iglaste stanowią o uroku ogrodu przez cały rok, a więc ich uroda i pokrój są bardzo ważne. Pozostawione same sobie nie będą cały czas atrakcyjne i długowieczne, bo każdej zimy ich gałązki mogę się rozłożyć na boki albo zostać wyłamane przez śnieg. Odkształcenia mogą się utrwalić, jeśli wcześniej nie zostaną naprawione.

Iglaki mają też inną wadę - starzeją się od środka. Pozostawione bez cięcia pokażą coraz bardziej brzydkie, stare - w większości brązowe igły, a nawet obumrą całkowicie. Przyznacie, że nie chcemy, aby tak się stało. Dlatego polecam ich cięcie, ale w konkretnym celu. Takie okresowe zabiegi pozwolą zachować zdrowy, gęsty wygląd.

Wielki Pawilon jest zawsze nieodłączną częścią wystawy Chelsea Flower Show. Można tutaj zobaczyć głównie kolekcje roślin z różnych znanych i mniej znanych szkółek, w tym wiele nowości, które zostały wykorzystane w kompozycjach roślinnych ogrodów pokazowych.

W 2012 roku było sporo roślin egzotycznych, bajecznie kolorowych, kwitnących roślin cebulowych (hiacyntów, lilii, narcyzów i czosnków), dzikich roślin które spotykamy na naturalnych stanowiskach, mnóstwo róż, skrętników, owadożernych oraz topiarów z bukszpanu. Jak widać są one modne i polecane do stosowania w ogrodzie i uprawy w warunkach domowych.

Co roku mam postanowienie, aby przynajmniej jakąś jedna grupę roślin lub jeden temat z Wielkiego Pawilonu sfotografować dokładnie i całościowo. W 2011 roku była to kolekcja lilii, a w 2012 zamiast kwiatów zainteresowały mnie liście. A jeśli liście, to oczywiście hosty. To zadanie mi się udało. W hostach nowości jednak nie zaprezentowano.